Witaj na Naszej stronie. Jesteśmy ludźmi, którym
los pozwolił zarabiać na życie swoją pasją i zainteresowaniami.
W roku 2000
kiedy to modne były wyjazdy "za chlebem" postanowiliśmy
z żoną również spróbować szczęścia w bogatych krajach
zachodu. Szczęśliwy traf chciał, że trafiliśmy na samo południe
Italii do Enca Latercy w charakterze pszczelarzy. Jakież było
nasze zdziwienie, kiedy okazało się, że Włoskie pszczoły nie
wyrabiają miodu (bo niby z czego w tak suchym klimacie), a
gospodarka pasieczna w tym kraju polega głównie na rozmnażaniu i
pozyskiwaniu "pakietów" pszczelich. Czyli zrozumiale
rzecz ujmując na produkcji jak najlepszych odmian pszczół. Miesiąc
Enco wtłaczał nam wiedzę i nowości do głowy w zakresie
"nowinek". Potem - nawet nie wiem dokładnie kiedy - staliśmy
się bardziej przyjaciółmi niż współpracownikami. I tak mijały
dni. tygodnie i miesiące. Pszczoły widzieliśmy nawet kiedy
zamykaliśmy oczy - piękny plaster woszczyny z robotnicami, a pomiędzy
nimi "popylająca" królowa (ta przypadłość trwa po dziś
dzień).
Było miło, ale się skończyło:) W momencie,
kiedy już po włosku zaczynaliśmy myśleć, stwierdziliśmy, że
czas odwiedzić Polskę i zobaczyć co się pozmieniało. W czasie
kiedy byliśmy we Włoszech, Polska weszła do Unii Europejskiej.
Kiedy wróciliśmy
do Polski okazało się, że za wiele zmian to tu nie ma, ale za to
w naszych głowach bardzo dużo się poprzestawiało. Odwiedziliśmy
rodzinne pasieki (nie nasze i nie my mieliśmy je przejąć), z
ciekawości zaczęliśmy "manipulować" w gniazdach i
okazało się na wiosnę, że połączenie włoskiej techniki
gniazdowej i Polskiego "miodoróbstwo" jest doskonałym
kompromisem w gospodarce pasiecznej.
Kolejny sezon byliśmy już dumnymi Polskimi
pszczelarzami z dochodową pasieką. Kluczem do sukcesu w tej branży
jest uczciwość.
Później do naszych (zrealizowanych) zainteresowań
doszły turnieje rycerskie, które to zaczęliśmy nawiedzać
regularnie od 2002 roku.
I do tego jeszcze - bo cóż pszczelarze mogą robić
zimą - Aneta spełniła swoje marzenie, które zaraziło nas oboje,
a mianowicie zajęliśmy się w 2006 roku sokolnictwem.
Na dzień
dzisiejszy (sierpień 2009r.) mamy całkiem sporą pasiekę, zamówień
więcej niż jesteśmy w stanie zrealizować. Pełną szafę
historycznych ciuchów, zbroi, broni białej itp... obejmującej
okresy od X do XVII wieku. No i oczywiście sokolicę o imieniu
Abisal i jeszcze parę stworzeń biegających po domu.
Ah... jakże mógłbym zapomnieć o najważniejszym
wydarzeniu owego okresu w naszym życiu. Mianowicie dnia 4 lipca
2006 roku na świat przyszła nasza długo oczekiwana córeczka
ANIA. W szpitalu personel ochrzcił Ją "jaskółka". Dla
niewtajemniczonych dodam, że odgłos jaskółki jest tak mocny i
donośny, że nie da się go pomylić z niczym. Tak też było z
naszą Anią.
Historii i
anegdot z tego krótkiego okresu jest tak wiele, że nie będę ich
przybliżał - chyba, że w którymś z działów ślad którejś się
przewinie - ale obiecuję Ci drogi gościu, że jeśli się spotkamy
w miłym towarzystwie na pewno niejedną z tych historii usłyszysz.
Marcin Marzec